Gdy tylko wstałam, orzeźwiłam się. Umyłam ciało czekoladowym żelem pod prysznic. Włosy za to umyłam arbuzowym szamponem i nałożyłam trochę odżywki na moje rozdwojone końcówki. Gdy skończyłam wyszłam z łazienki w celu wzięcia ubrań. Gdy weszłam do pokoju było strasznie zimno. Okno było otwarte a drzwi zamknięte, przez co bardzo się wywietrzyło. Zabrałam czarne rurki z dziórami na kolanach i pudrową zwiewną koszulę. Myślę, że posiedzę długo w łazience więc poszłam do kuchni w celu zabrania z tamtąd jabłka, które jednoczeście będzie moim dzisiejszym śniadaniem. Mało jem i nie mam zamiaru jeść więcej. Zmierzając do kuchni usłyszałam różne głosy. Myśląc, że Holly ogląda telewizję ruszyłam szybkim krokiem do pomieszczenia. Może i jest moją przyjaciółką, ale nie lubię przed nikim paradować w samym ręczniku. A zwłaszcza przed nią i przed dwoma chłopakami, którzy właśnie teraz stoją w salonie. Moje policzki w jednej sekundzie zrobiły się czerwone a ręce powędrowały do związania ręcznika. Jednego mężczyznę rozpoznałam, był nim Liam. Rozmawiał z Holly tak, że nawet nie zauważyli, że jestem w pomieszczeniu. Drugi chłopak był o dziesięć centymetrów wyższy od Liama. Chłopak miał wzrok wlepiony w telefon więc poszłam na palcach do miski z owocami. Gdy wzięłam jabłko chciałam szybko wrócić do łazienki lecz jak spojrzałam w tamtą stronę mężczyzna patrzył się w moją stronę. Moje policzki nabrały większy kolor różu niż przedtem. Chłopak miał figlarny uśmiech na twarzy, przez co moje policzki zrobiły się bardziej czerwone jeśli to możliwe. Odwzajemniłam uśmiech. Chłopak podchodził do mnie i właśnie wtedy Liam zauważył, że jestem.
-O hej! Poznajcie sie. To jest Louis a to Bea.- Liam podszedl do nas i usmiechnął sie prominnie. Chłopak o imieniu Louis wyciągnął rękę w moim kierunku. Powtórzyłam jego ruch po czym delikatnie ścisnęłam jego rękę. Gdy spojrzałam w jego niebieskie oczy od razu odwróciłam wzrok. Bez powodu czuję, że on potrafiłby mnie bardzo zawstydzić a nie lubię tego uczucia. Przeprosiłam i szybko poszłam się ubrać. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam na swoje odbicie. Miałam mokre włosy, byłam bez makijażu przez co miałam oczy jakbym się z kimś pobiła. Moje serce zaczęło bić jak oszalałe gdy pomyślałam co mógł sobie o mnie pomyśleć. Gdy chciałam się ubrać zobaczyłam, że nie wzięłam bielizny. Modliłam się żeby ich nie bylo w salonie. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam, że nikogo nie ma. Wydostałam z płuc powietrze które wstrzymywałam. Weszłam do pokoju i nie zwracając uwagi na nic otworzyłam szufladę i wyciągnęłam biały stanik i dopasowane do tego majtki. Gdy usłyszałam za sobą chichot szybko odwróciłam głowę w stronę łóżka na którym siedział Louis.
-Ładne majteczki- powiedział wstając. Poczułam nagły przypływ odwagi.
-Dziękuję- odpowiedziałam z uśmiechem. Zamknęłam szufladę i poszłam do łazienki. Gdy chciałam zamknąć pomieszczenie chłopak włożył stopę między drzwi a ścianę.
-Mogę się ubrać?- spytałam.
-Przy mnie tak- powiedziała z uśmiechem. Kopnęłam jego stopę i szybko zamknęłam drzwi. "Co on sobie wyobraża?" Pomyślałam i założyłam wszystko co sobie przygotowałam. Wychodząc z łazienki zauważyłam Louisa siedzącego na kanapie z telefonem w ręku.
-Po co tu siedzisz?- spytałam z braku cierpliwości.
-Chciałem tylko powiedzieć, że strasznie gorąco wyglądasz w samym ręczniku. A bez to pewnie brałbym Cię tu i teraz.-powiedział kładąc swoje ręce na moich plecach i przyciągnął mnie do siebie.- i miałem Ci przypomnieć, że Bolly czy jak jej tam, gdzieś pojechała i mam zamiar Cię później gdzieś Cię zabrać.
-Łapy. A skąd mam wiedzieć, że nie kłamiesz? Zadzwonie do Holly.- powiedziałam i już wyciągałam telefon.
-Nie radzę. I tak nie odbierze. -powiedział wracając na kanapę.
-Czemu niby?-spytałam podnosząc jedną brew.
-Holly pojechała do Liama.
-No i co z tego?- powiedziałam lekko poddenerwowana.
-Mam Ci pokazać co oni robią?- powiedział z wielkim "bananem" na twarzy.
-Jesteś obleśny.- powiedziałam kładąc telefon na stoliku gdzie aktualnie leżały nogi Lou. Szybko zrzuciłam je z blatu i poszłam po coś do picia.
-A po co tu siedzisz?
-Nie mam nic do roboty na mieście... -przerwał. Odwróciłam się i zobaczyłam, że Louis uśmiechnął się do telefonu.- jednak mam. Ja na chwilę pojadę. Daj mi swój numer to zadzwonię jak przyjadę po Ciebie.- grzecznie dałam swoj numer telefonu bo strasznie byłam ciekawa gdzie mnie zabiera.
-To ja spadam. - schylił się by mnie pocałować..
-Nie rozpędzaj się tak.- zachichotałam.
On powtórzył to i pocałował mnie w policzek.
Po wszystkim usiadłam na miejsce gdzie poprzednio siedział chłopak. Gdy włączyłam mój ulubiony serial przyszedł sygnał wiadomości.
Nieznany
Tylko ładnie się ubierz. Będę za kilka godzin. Lou xoxo
Ja
Nie będę się dla Ciebie stroić...
Lou
Ty to powiedziałaś ; *
Znam go ledwo godzinę a denerwuje mnie jak jasna cholera.
Nie mam zamiaru się przebierać. Ładnie mi w moich ciachach i nie zmienię tego. Kiedy usłyszałam muzyczkę lecącą z mojego telefonu wydobyłam z siebie dźwięk niezadowolenia.
-Lou nie będę się dla Ciebie ubierać. - powiedziałam nie patrząc kto dzwoni.
-Kochanie nie wiem kto to ten Lou, ale jak bedziemy mogły dłużej gadać wszystko mi opowiesz.
-Boziu. Siostrzyczko przepraszam. Myślałam, że to ktoś inny.
-Podejrzewam.- chichot- co tam u Ciebie?
-Jest super. Dzisiaj gdzieś wychodzę. Nie wiem gdzie, ale mam wrażenie, że będzie fajnie.- wszystko sie zgadza. W sobie czuję, że będę się świetnie bawić. Ważne, że mam świadomość, że nie będę sam na sam z Louisem. Będzie Holly i Liam. Juz czuję sie bezpiecznie.
-Jak rodzice?- spytałam z sercem w gardle.
-Wczoraj wezwali policję. Mama ledwo sie trzyma a ojciec jak zwykle nic go nie rusza i uważa, że matka przesadza.- mimo, że wiem jaki jest tata to jednak mnie to zabolało.-wiesz co ja już kończę. Nie przejmuj się. Papa. - i sie rozłączyła. Chciało mi się płakać, ale już nie chciałam być słaba. Chciałam zapomnieć i dlatego położyłam sie na kanapie i zasnęłam.
Obudził mnie dźwięk sms'a.
Lou
Będę za 5 minut
Szybko poszłam do łazienki zobaczyć mój stan. Nie wyglądałam aż tak źle. Lekko poprawiłam rzęsy i uczesalam włosy. Gdy zrobiłam wszystko złapałam klucze i wyszlam na dwór zamykając drzwi. Jak sie odwróciłam widziałam samochód wjeżdżający na podjazd. Pobiegłam w tamtą stronę widzac, że to Louis. Wgramoliłam się do środka.
-A buziak na przywitanie?- chytry uśmiech. Ale niech mu będzie. Dałam delikatnego całusa i ruszyliśmy z piskiem opon.