sobota, 26 grudnia 2015

III

Gdy tylko wstałam, orzeźwiłam się. Umyłam ciało czekoladowym żelem pod prysznic. Włosy za to umyłam arbuzowym szamponem i nałożyłam trochę odżywki na moje rozdwojone końcówki. Gdy skończyłam wyszłam z łazienki w celu wzięcia ubrań. Gdy weszłam do pokoju było strasznie zimno. Okno było otwarte a drzwi zamknięte, przez co bardzo się wywietrzyło. Zabrałam czarne rurki z dziórami na kolanach i pudrową zwiewną koszulę. Myślę, że posiedzę długo w łazience więc poszłam do kuchni w celu zabrania z tamtąd jabłka, które jednoczeście będzie moim dzisiejszym śniadaniem. Mało jem i nie mam zamiaru jeść więcej. Zmierzając do kuchni usłyszałam różne głosy. Myśląc, że  Holly ogląda telewizję ruszyłam szybkim krokiem do pomieszczenia. Może i jest moją przyjaciółką, ale nie lubię przed nikim paradować w samym ręczniku. A zwłaszcza przed nią i przed dwoma chłopakami, którzy właśnie teraz stoją w salonie. Moje policzki w jednej sekundzie zrobiły się czerwone a ręce powędrowały do związania ręcznika. Jednego mężczyznę rozpoznałam, był nim Liam. Rozmawiał z Holly tak, że nawet nie zauważyli, że jestem w pomieszczeniu. Drugi chłopak był o dziesięć centymetrów wyższy od Liama. Chłopak miał wzrok wlepiony w telefon więc poszłam na palcach do miski z owocami. Gdy wzięłam jabłko chciałam szybko wrócić do łazienki lecz jak spojrzałam w tamtą stronę mężczyzna patrzył się w moją stronę. Moje policzki nabrały większy kolor różu niż przedtem. Chłopak miał figlarny uśmiech na twarzy, przez co moje policzki zrobiły się bardziej czerwone jeśli to możliwe. Odwzajemniłam uśmiech. Chłopak podchodził do mnie i właśnie wtedy Liam  zauważył, że jestem.
-O hej! Poznajcie sie. To jest Louis a to Bea.- Liam podszedl do nas i usmiechnął sie prominnie. Chłopak o imieniu Louis wyciągnął rękę w moim kierunku. Powtórzyłam jego ruch po czym delikatnie ścisnęłam jego rękę. Gdy spojrzałam w jego niebieskie oczy od razu odwróciłam wzrok. Bez powodu czuję, że on potrafiłby mnie bardzo zawstydzić a nie lubię tego uczucia. Przeprosiłam i szybko poszłam się ubrać. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam na swoje odbicie. Miałam mokre włosy, byłam bez makijażu przez co miałam oczy jakbym się z kimś pobiła. Moje serce zaczęło bić jak oszalałe gdy pomyślałam co mógł sobie o mnie pomyśleć. Gdy chciałam się ubrać zobaczyłam, że nie wzięłam bielizny. Modliłam się żeby ich nie bylo w salonie. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam, że nikogo nie ma. Wydostałam z płuc powietrze które wstrzymywałam. Weszłam do pokoju i nie zwracając uwagi na nic otworzyłam szufladę i wyciągnęłam biały stanik i dopasowane do tego majtki. Gdy usłyszałam za sobą chichot szybko odwróciłam głowę w stronę łóżka na którym siedział Louis.
-Ładne majteczki- powiedział wstając. Poczułam nagły przypływ odwagi.
-Dziękuję- odpowiedziałam z uśmiechem. Zamknęłam szufladę i poszłam do łazienki. Gdy chciałam zamknąć pomieszczenie chłopak włożył stopę między drzwi a ścianę.
-Mogę się ubrać?- spytałam.
-Przy mnie tak- powiedziała z uśmiechem. Kopnęłam jego stopę i szybko zamknęłam drzwi. "Co on sobie wyobraża?" Pomyślałam i założyłam wszystko co sobie przygotowałam. Wychodząc z łazienki zauważyłam Louisa siedzącego na kanapie z telefonem w ręku.
-Po co tu siedzisz?- spytałam z braku cierpliwości.
-Chciałem tylko powiedzieć, że strasznie gorąco wyglądasz w samym ręczniku. A bez to pewnie brałbym Cię tu i teraz.-powiedział kładąc swoje ręce na moich plecach i przyciągnął mnie do siebie.- i miałem Ci przypomnieć, że Bolly czy jak jej tam, gdzieś pojechała i mam zamiar Cię później gdzieś Cię zabrać.
-Łapy. A skąd mam wiedzieć, że nie kłamiesz? Zadzwonie do Holly.- powiedziałam i już wyciągałam telefon.
-Nie radzę.  I tak nie odbierze. -powiedział wracając na kanapę.
-Czemu niby?-spytałam podnosząc jedną brew.
-Holly pojechała do Liama.
-No i co z tego?- powiedziałam lekko poddenerwowana.
-Mam Ci pokazać co oni robią?- powiedział z wielkim "bananem" na twarzy.
-Jesteś obleśny.- powiedziałam kładąc telefon na stoliku gdzie aktualnie leżały nogi Lou. Szybko zrzuciłam je z blatu i poszłam po coś do picia.
-A po co tu siedzisz?
-Nie mam nic do roboty na mieście... -przerwał. Odwróciłam się i zobaczyłam, że Louis uśmiechnął się do telefonu.- jednak mam. Ja na chwilę pojadę. Daj mi swój numer to zadzwonię jak przyjadę po Ciebie.- grzecznie dałam swoj numer telefonu bo strasznie byłam ciekawa gdzie mnie zabiera.
-To ja spadam. - schylił się by mnie pocałować..
-Nie rozpędzaj się tak.- zachichotałam.
On powtórzył to i pocałował mnie w policzek.
Po wszystkim usiadłam na miejsce gdzie poprzednio siedział chłopak. Gdy włączyłam mój ulubiony serial przyszedł sygnał wiadomości.

Nieznany
Tylko ładnie się ubierz. Będę za kilka godzin. Lou xoxo

Ja
Nie będę się dla Ciebie stroić...

Lou
Ty to powiedziałaś ; *

Znam go ledwo godzinę a denerwuje mnie jak jasna cholera.
Nie mam zamiaru się  przebierać. Ładnie mi w moich ciachach i nie zmienię tego. Kiedy usłyszałam muzyczkę lecącą z mojego telefonu wydobyłam z siebie dźwięk niezadowolenia.
-Lou nie będę się dla Ciebie ubierać. - powiedziałam nie patrząc kto dzwoni.
-Kochanie nie wiem kto to ten Lou, ale jak bedziemy mogły dłużej gadać wszystko mi opowiesz.
-Boziu. Siostrzyczko przepraszam. Myślałam, że to ktoś inny.
-Podejrzewam.- chichot- co tam u Ciebie?
-Jest super. Dzisiaj gdzieś wychodzę. Nie wiem gdzie, ale mam wrażenie, że będzie fajnie.- wszystko sie zgadza. W sobie czuję,  że będę się świetnie bawić. Ważne,  że mam świadomość,  że nie będę sam na sam z Louisem. Będzie Holly i Liam. Juz czuję sie bezpiecznie.
-Jak rodzice?- spytałam z sercem w gardle.
-Wczoraj wezwali policję. Mama ledwo sie trzyma a ojciec jak zwykle nic go nie rusza i uważa,  że matka przesadza.- mimo, że  wiem jaki jest tata to jednak mnie to zabolało.-wiesz co ja już kończę. Nie przejmuj się. Papa. - i sie rozłączyła. Chciało mi się płakać, ale już nie chciałam być słaba. Chciałam zapomnieć i dlatego położyłam sie na kanapie i zasnęłam.

Obudził mnie dźwięk sms'a.

Lou
Będę za 5 minut

Szybko poszłam do łazienki zobaczyć mój stan. Nie wyglądałam aż tak źle. Lekko poprawiłam rzęsy i uczesalam włosy. Gdy zrobiłam wszystko złapałam klucze i wyszlam na dwór zamykając drzwi. Jak sie odwróciłam widziałam samochód wjeżdżający na podjazd. Pobiegłam w tamtą stronę widzac, że to Louis. Wgramoliłam się do środka.
-A buziak na przywitanie?- chytry uśmiech. Ale niech mu będzie. Dałam delikatnego całusa i ruszyliśmy z piskiem opon.

środa, 2 grudnia 2015

II

-.Liam - chłopak się przedstawił zabierając mi klucze i sam otworzył drzwi. Nie powiem, że troche chamskie, ale cóż.
- Holly - dziewczyna odpowiedziała z wielkim uśmiechem na ustach.
- Bea - powiedziałam gdy Liam spojrzał na mnie z zamiarem poznania mojego imienia.
- Witajcie w nowym domu. - powiedział i przepuścił nas w drzwiach. Holly zaczęła udawać, że jej walizka stała sie nagle ciężka. Postanowiłam nie komentować. Gdy postawiłam stopę w korytarzu dostałam lekkiego szoku. Jest jeszcze ładniej niż na zdjęciach. Mały salon z brązowa miękką kanapą i stolikiem na szarym dywanie. Ściany były pomalowane na beżowy kolor. Na przeciwko kanapy stał średni telewizor. Poszłyśmy dalej. Kuchnia była zrobiona na nowoczesny styl. Dominował kolor brązowy i beżowy. Były również dwie małe sypialnie z dużymi łóżkami i garderobami. Została łazienka. Typowo. Wanna, prysznic, toaleta, umywalka i mały dywan na środku. Jak w deszcze pomieszczeń łazienka była w kolorze brązowym i beżowym. Bardzo się zdziwiłam na taką aranżacje tych wnętrz. Bo najważniejsze to czuć się dobrze w swoim domu. Mimo, że jest wielkości mieszkania w bloku. Gdy otrzeźwiałam z szoku zobaczyłam, że Holly daje karteczkę pewnie z numerem telefonu chłopakowi. No no, szybka jest.
- Trzymajcie się! - i po widokach dla Hol.
- Już numer telefonu? - zapytałam zabierając walizkę do pokoju.
- Też. Idziemy za trzy dni na imprezę. - no i się  zaczyna..

Nastepny rozdział będzie dłuższy ;)

piątek, 27 listopada 2015

I

I co teraz myślę?  Że może jestem spełniona? Na chwilę obecną nic sie nie zmieniło. Nadal czuję zastrzyk adrenaliny ponieważ dopiero co wsiadałyśmy do samolotu i czeka nas jeszcze 8 godzin lotu. Gdy tylko weszłyśmy na lotnisko to miałam małe wątpliwości, ale szybko minęły. Na samo lotnisko przywiozła nas moja siostra. Tylko ona wie gdzie będziemy. Wiem, że mogę jej ufać. Obiecała, że będzie co miesiąc wysyłać mi 900 dolarów. Jest prawnikiem to ją stać. Jednak gdy tylko znajdę pracę powiem jej, żeby przestała. Chcę  żyć na własną rękę. Nawet jesli okaże się,  że na ulicy. Nie po to uciekałam, żeby żyć w wygodzie. Tylko aby ciężko pracować.
-I jak? Cieszysz się, że to co Cię dusiło jest już za nami? - z jakże wielkich rozmyśleń wyrwał mnie głos Holly.
-Nawet nie wiesz jak bardzo. - zaczęłam sie ciucho śmiać.
-Czeka nas wielki świat, nieświerze powietrze, ogromne budynki, własne mieszkanie i najważniejsze fajni chłopcy -  a ona tylko o chłopakach. Ta to ma podejscie do życia. Nie odpowiedziałam dziewczynie. Oparłam głowę o zagłówek i próbowałam zasnąć co udało mi się po kilku minutach.

Obudziło mnie szarpnięcie za ramię. Szybko otworzyłam oczy i spojrzałam na Holly.
- Zapinaj się. Lądujemu! - dziewczyna prawie, że krzyknęła.
- A ciszej da radę? - powiedziałam gdzy zaczynałam zapinać pasy. Na pół śpiąca było  to nie lada  wyzwaniem. Gdy jednak już to zrobiłam spojrzałam przez okno. Widać było wielkie budynki sięgające chmur. Gdy oglądałam moje nowe miejsce zamieszkania poczułam uderzenie opon z pasem startowym.
Obie spojrzałyśmy na siebie z Holly i na naszych twarzach zawitały uśmiechy.
Gdy odebrałyśmy nasze walizki ruszyłyśmy na parking gdzie stoją samochody z napisem "taxi". Gdy tylko wsiadłyśmy powiedzialam kierowcy gdzie ma sie udać.  Ustaliłam z właścicielem mieszkania, że  zostawi klucze pod wycieraczką dlatego, że nie ma go chwilowo w mieście i nie może wręczyć nam ich osobiście. Przez telefon wydawał się być całkiem miłym człowiekiem. Co u mnie jest wielkim plusem. Nie lubię jak ktoś jest nieprzyjemny przez telefon.
Po niespełna godzinie byłyśmy na miejscu. Przed nami ukazał się rząd drzwi wejściowych. Można powiedzieć kilka mieszkań w jednym dużym budynku. Tak jak sie umawiałam z właścicielem klucze były pod wycieraczką. Gdy wsadziłam klucze do zamka ktoś zaczął bec i krzyczeć w naszą  stronę.
- Hej, hej! Czekajcie - przed nami stanął wysoki chłopak. Miał brązowe włosy postawione na żel. Widać było kilkudniowy zaros a sam wyglądał na 19-21 lat.
- Mój wujek kazał mi do was zajść i pokazać wam mieszkanie - powiedział z uśmiechem na twarzy. Odwzajemniałam go. Rzeczywiście facet coś mówił o jakimś chłopaku, ale nie zwracałam uwagi ponieważ się pakowałam.
- No to pokazuj - oho Holly się chyba ktoś spodobał.

Prolog

Kiedy ma sie cudowną rodzinę, ale czujesz, że się dusisz, już w młodych latach chcesz uciec. Czekasz tylko aż  skończysz te pieprzone osiemnaście lat.
Jednak nie chcesz sam. Chcesz zabrać ze sobą osobę której ufasz.

Małe przytulne mieszkanie, przyjaciółka która spełnia się w świecie modelingu i chłopak. Chłopak, którego nie miałaś w planie poznać. Nigdy nie znałaś osoby, która kiedykolwiek Ci tak zaimponowała. Lecz czym? Swoją obojętnością? Swoim buntem? Czy może tym, że jako pierwszy się Tobą zainteresował?

W skrócie?  Właśnie spełniasz swoje najlepsze sny.

Chcesz wiedzieć jak dalej potoczy się ten sen? Czy obudzisz sie zalany potem czy łzami? A może uśmiech zagości na Twojej twarzy?

              Wystarczy, że przeczytasz!!!